Nadwaga przychodziła do mnie bardzo podstępnie. Nie był to żaden gwałtowny wzrost, który pozwoliłby mi od razu zauważyć problem i od razu starać się go wyeliminować. Nadmierne kilogramy pojawiały się powoli, dlatego przez długi czas w ogóle nie widziałam, że z moją sylwetką zaczyna być coś nie tak. Ciuchy były po prostu trochę ciaśniejsze niż dotąd – żadna wielka sprawa. Z czasem musiałam już jednak zmienić rozmiar na większy, potem na jeszcze większy… W końcu przyszła dokładna obserwacja i refleksja, że mocno przytyłam.

Co wpłynęło na ten stan rzeczy? Po pierwsze – brak śniadania. Rano, śpiesząc się do pracy, nie jadłam prawie wcale albo zjadałam byle co, na szybko. Skutkowało to ciągłym uczuciem głodu w ciągu dnia, a to z kolei skutkowało bezustannym podjadaniem.

Po drugie – jedzenie ponad miarę, uleganie kulinarnym zachciankom. Praca w restauracji może być bardzo zdradliwa. Zwłaszcza, jak ma się skłonność do tycia i duży apetyt na różne smakowite kąski. Gotowanie w restauracyjnej kuchni szło w parze z nieustannym próbowaniem potraw (przeważnie znacznie pokaźniejszym niż trzeba), do tego doszły obfite posiłki obiadowe i kolacyjne. Ponieważ w restauracji serwujemy kuchnię tradycyjną, na pewno nie były to dania lekkie i niskokaloryczne, takie jak sałatki. W ten sposób spożywałam dwa albo nawet ze trzy razy więcej kalorii, niż potrzebowało moje ciało. Nic dodać, nic ująć.

Po trzecie – brak aktywności. Całe dnie w restauracji, potem powrót do domu i wieczór przed telewizorem lub komputerem. W ciągu kilku lat tak wyglądała znaczna większość dni. Nie uprawiałam żadnego sportu, nie miałam wysiłku fizycznego, w ogóle – mało się ruszałam. Pracy „za garami” nie można uznać za pracę aktywną.

Czytaj też: Dieta odchudzająca

Comments (3)

  1. znam ten bol – ja również cały czas coś podjadałam, można powiedzieć, że jedzenie było moim głównym hobby 😉 Teraz jestem w trakcie intensywnego odchudzania, bo dopusciłam do tego, ze przybyło mi 20 kg

  2. Ja przytyłam ponad 10 kg i przez dwa lata zbieralam się do odchudzania. Opamietałam się dopiero jak spotkałam dawno niewidzianą koleżankę ze szkoły, która uraczyla mnie stwierdzeniem: „Asia, nono, ale przybyło ci kobiecych kształtów”.

  3. zmiana nawyków żywieniowych to podstawowa sprawa

Pozostaw odpowiedź 12miki1221 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.